Roman Walczak, ArtRock
W jakim stopniu bardzo ciekawe grafiki wewnątrz Waszego albumu obrazują koncepcyjną ideę „Inquietum Est Cor”, bo przecież album ten jest koncept albumem? Kolejne pytanie, co za idea się tu kryje? Każdy „łącznik” (krótka forma między utworami) ma swoje odzwierciedlenie w jednej grafice książeczki dołączonej do albumu. Obraz i dźwięk sugeruje pewną opowieść przewijającą się przez całą płytę. Ta forma audiowizualizacji spaja tak naprawdę całe 60 minut muzyki w jedną organiczną całość. Na okładce chłopiec puszcza do strumienia papierowe statki. Nad nim wisi złowrogi cień przelatującego helikoptera. Strumień jest w kształcie ósemki, co też nie jest przypadkowym wyborem. To symbol nieskończoności, symbol „wiecznego teraz”. Wszystkie czasy, zdarzenia i losy ludzi są wymieszane, tak jak dźwięki instrumentów z różnych epok. Na horyzoncie błyszczy niewielki biały kościółek. Tam też jest już blisko końca naszej opowieści. Chłopiec puszczający statki i żołnierz to jedna osoba. Powrót do swego najgłębszego i najprawdziwszego „ja” to nie miła, sielankowa i bajkowa przygoda. To walka, walka na śmierć i życie. „Inquietum Est Cor” oznacza „niespokojne jest serce”. To pierwsza część słynnej sentencji św. Augustyna, która w całości wygląda tak: „Niespokojne jest serce, dopóki nie spocznie w Tobie, Boże”. Więcej już nie zdradzę. Każdy sam powinien mieć tę przyjemność rozkodowania na swój jedyny i niepowtarzalny sposób tajemnicy tej idei i historii. Dźwięk po dźwięku, słowo po słowie i utwór po utworze. Skala interpretacji jest naprawdę duża. Wcale nie martwi nas to, że każdy odczytuje tę historię po swojemu, czasami zupełnie odmiennie od naszej założonej intencji. To jest przywilej sztuki wielowymiarowej, która jest jak lustro odbijające naszą jedyną i niepowtarzalną osbowość. Całość wywiadu można przeczytać klikając na poniższy link: