Fragment recenzji:
"Zdziwiłem się troszeczkę kiedy zobaczyłem tracklistę. Dwadzieścia utworów ułożonych w formie przeplatanki długi-krótki-długi-krótki. Te krótkie (od 19 sekund do minuty) nazwałbym przerywnikami, ale termin ten jakoś tak źle się kojarzy, a te sekundki robią bardzo wiele. Oprócz tego, że spajają cały album i tworzą klimat, to jeszcze niewątpliwie dodają muzyce wyrazu. Memoria Speculi brzmi jak początek jakiegoś bliżej nieokreślonego filmu. Początek niczym kompozycje Joe’a Hisaishi (zwłaszcza z czasów pracy z Takeshim Kitano), później przez chwilkę „Czas apokalipsy” (przez ten helikopter). Gładkie przejście w tytułowy… i już jesteśmy w progresywnym średniowieczu. Hipnotyzujący śpiew Ewy Domagały, ostre power chordy gitarowe, klawisze, lutnia. Kontrastujące miodzio. Kolejny przerywnik – całkiem inny. Stukanie w klawiaturę, bełkot telewizji i nagle muzyka znów porywa w pradawne dzieje. Teraz już łatwo zrozumieć powód takiego układu – konfuzja słuchacza. Nie dość, że ciągle przemieszczamy się w czasie za pomocą instrumentów, to jeszcze przez klimat. Powiem tylko, że wychodzi to Amaryllisom... Aż za dobrze:)Zdziwiłem się troszeczkę kiedy zobaczyłem tracklistę. Dwadzieścia utworów ułożonych w formie przeplatanki długi-krótki-długi-krótki. Te krótkie (od 19 sekund do minuty) nazwałbym przerywnikami, ale termin ten jakoś tak źle się kojarzy, a te sekundki robią bardzo wiele. Oprócz tego, że spajają cały album i tworzą klimat, to jeszcze niewątpliwie dodają muzyce wyrazu. Memoria Speculi brzmi jak początek jakiegoś bliżej nieokreślonego filmu. Początek niczym kompozycje Joe’a Hisaishi (zwłaszcza z czasów pracy z Takeshim Kitano), później przez chwilkę „Czas apokalipsy” (przez ten helikopter). Gładkie przejście w tytułowy… i już jesteśmy w progresywnym średniowieczu. Hipnotyzujący śpiew Ewy Domagały, ostre power chordy gitarowe, klawisze, lutnia. Kontrastujące miodzio. Kolejny przerywnik – całkiem inny. Stukanie w klawiaturę, bełkot telewizji i nagle muzyka znów porywa w pradawne dzieje. Teraz już łatwo zrozumieć powód takiego układu – konfuzja słuchacza. Nie dość, że ciągle przemieszczamy się w czasie za pomocą instrumentów, to jeszcze przez klimat. Powiem tylko, że wychodzi to Amaryllisom... Aż za dobrze."
Całość recenzji można przeczytać na portalu http://artrock.pl w dziale: recenzje.