KUP TERAZ na


 

PORTALE PATRONUJĄCE AMARYLLIS

Wasza muzyka zachwyca na poziomie szczegółów, tzn. jeśli utwór rozbiera się na poszczególne fragmenty, są tam powiedziałbym perełki, kwiatki, po prostu piękne, które stanowią osobną całość (…)”

Robert Leszczyński, znany krytyk muzyczny

Kolejna entuzjastyczna recenzja naszej płyty!

2009-10-26

 Fragment recenzji:

"Zdziwiłem się troszeczkę kiedy zobaczyłem tracklistę. Dwadzieścia utworów ułożonych w formie przeplatanki długi-krótki-długi-krótki. Te krótkie (od 19 sekund do minuty) nazwałbym przerywnikami, ale termin ten jakoś tak źle się kojarzy, a te sekundki robią bardzo wiele. Oprócz tego, że spajają cały album i tworzą klimat, to jeszcze niewątpliwie dodają muzyce wyrazu. Memoria Speculi brzmi jak początek jakiegoś bliżej nieokreślonego filmu. Początek niczym kompozycje Joe’a Hisaishi (zwłaszcza z czasów pracy z Takeshim Kitano), później przez chwilkę „Czas apokalipsy” (przez ten helikopter). Gładkie przejście w tytułowy… i już jesteśmy w progresywnym średniowieczu. Hipnotyzujący śpiew Ewy Domagały, ostre power chordy gitarowe, klawisze, lutnia. Kontrastujące miodzio. Kolejny przerywnik – całkiem inny. Stukanie w klawiaturę, bełkot telewizji i nagle muzyka znów porywa w pradawne dzieje. Teraz już łatwo zrozumieć powód takiego układu – konfuzja słuchacza. Nie dość, że ciągle przemieszczamy się w czasie za pomocą instrumentów, to jeszcze przez klimat. Powiem tylko, że wychodzi to Amaryllisom... Aż za dobrze:)Zdziwiłem się troszeczkę kiedy zobaczyłem tracklistę. Dwadzieścia utworów ułożonych w formie przeplatanki długi-krótki-długi-krótki. Te krótkie (od 19 sekund do minuty) nazwałbym przerywnikami, ale termin ten jakoś tak źle się kojarzy, a te sekundki robią bardzo wiele. Oprócz tego, że spajają cały album i tworzą klimat, to jeszcze niewątpliwie dodają muzyce wyrazu. Memoria Speculi brzmi jak początek jakiegoś bliżej nieokreślonego filmu. Początek niczym kompozycje Joe’a Hisaishi (zwłaszcza z czasów pracy z Takeshim Kitano), później przez chwilkę „Czas apokalipsy” (przez ten helikopter). Gładkie przejście w tytułowy… i już jesteśmy w progresywnym średniowieczu. Hipnotyzujący śpiew Ewy Domagały, ostre power chordy gitarowe, klawisze, lutnia. Kontrastujące miodzio. Kolejny przerywnik – całkiem inny. Stukanie w klawiaturę, bełkot telewizji i nagle muzyka znów porywa w pradawne dzieje. Teraz już łatwo zrozumieć powód takiego układu – konfuzja słuchacza. Nie dość, że ciągle przemieszczamy się w czasie za pomocą instrumentów, to jeszcze przez klimat. Powiem tylko, że wychodzi to Amaryllisom... Aż za dobrze."

Całość recenzji  można przeczytać na portalu http://artrock.pl  w dziale: recenzje.

DODATKOWE INFORMACJE

copyrights 2005- 2010 Amaryllis