Fragment recenzji:
"Zespolenie dawnych melodii ze współczesną technologią przebiegło zespołowi bardzo zgrabnie. Wszak lutnia, to można powiedzieć średniowieczna gitara, a teorba to (powiedzmy :)) bas. I tutaj ogromny plus! Te instrumenty naprawdę słychać, mało tego - stanowią niejako pieprzyk smaku w całej muzyce zespołu Amaryllis. Grający na tych prastarych instrumentach Henryk Kasperczak okazuje się być prawdziwym wirtuozem. Wtórujące mu gitary: elektryczna (Marek Domagała i Łukasz Kulczak) i basowa (Szymon Guzowski), tylko uzupełniają elektryczne braki (wiadomo). Perkusja także nie bije w sposób wyłącznie współczesny. Są fragmenty, kiedy Kacper Stachowiak stara się bardzo wiernie zespolić z liniami melodycznymi dawnych pieśni, używając choćby klasycznego werbla. Również w dźwiękach instrumentów klawiszowych (Bartłomiej Stankowiak) wyraźnie słychać ogromne starania, wyciągnięcia z nich ile tylko można średniowiecznego klimatu. Nie oznacza to wcale, że muzyka brzmi tylko i wyłącznie średniowiecznie. Mamy tu elementy symfoniczne, neo-progresywne a chwilami nawet prog-metalowe. Całość spina głos wokalistki, Ewy Domagały, która w moim mniemaniu stanęła na wysokości zadania w sposób niemal perfekcyjny, śpiewając nie dość, że w trudnej łacinie to jeszcze głosem wiernie oddającym ówczesne maniery wokalne."
Czytaj całość: