AutorWiadomość

Marek

administrator

Marek

dołączył/a: 2006-11-14

postów: 20

skąd: Poznań

do góry

Cytuj

Polska czy zachód?
Mam takie (chyba ciekawe) pytanie... Jak myślicie, czy z taką a nie inną muzyką większe szanse na przebicie się mamy w Polsce czy na zachodzie?

W sumie jedną już Europę mamy, granice kulturalne się zacierają, wrażliwości i gusta muzyczne mixują - jest jednak kolosalna różnica między Polską a zachodem jeśli chodzi o muzykę dawną. We Francji, Belgii ta muzyka naprawdę dobrze się sprzedaje, może nie tak dobrze jak u nas "diody" czy inne "czerwonogłowe" ale przynajmniej jest ona szeroko znana i ceniona. Na pewno jest to dobry grunt, aby otworzyć się na prog-rockowy eksperyment Amaryllis.

A tak z innej beczki... czy macie jakieś fajne pomysły na to, żeby muzyka Amaryllis dotarła do szerszej publiczności? Czy w ogóle w Polsce i za granicą jest to możliwe? Oczywiście te pytania nie znaczą, że sami nie mamy na to pomysłów i nic w tym kierunku nie robimy. Nasz wspaniały manager już wiele zrobił i robi, żeby tak się stało... rozpoczynam tę dyskusję z nadzieją, że być może zrodzą się pomysły, o których nawet byśmy nie pomyśleli... w myśl łacińskiej sentencji" "Quod capita tot sententia" - ile głów tyle pomysłów.

Amelie

dołączył/a: 2006-12-13

postów: 10

skąd: Poznań

na dół

Cytuj

Odpowiedź na pierwsze pytanie: ja bym próbowała za granicę. Tam różnorodność muzyczna jest dużo większa niż w Polsce. Każdy rodzaj muzyki ma swoich fanów. U nas jest to dosłownie garstka ludzi. Jednak trzeba pamiętać, że robienie czegokolwiek na zachodzie wymaga dużo zaangażowania, czasu i pieniędzy.
Co do koljnego pytania: trudne to. Nie niemożliwe, ale trudne. Gracie muzykę bardzo niekomercyjną i bardzo orginalną. Nie znaczy to, że taka muzyka nie ma szansy się 'przebić', ale jest to dużo trudniejsze. Mimo to powodzenia!

Loure

dołączył/a: 2006-12-13

postów: 11

skąd: Poznań

na dół

Cytuj

Jeżeli chodzi o szanse na przebicie się to stawiałabym mimo wszystko na zachód (ale bliski zachód, jak np. wspomniana przez Ciebie Francja). Tam ludzie są bardziej otwarci na różne rodzaje muzyki. Ale zanim zabierzecie się za "podbój" świata, popracujcie trochę nad rozpromowaniem się tutaj, w Polsce. Chociaż generalnie zgadzam się z Amelie, że będzie to bardzo trudne, przez tą Waszą nietypowość, chociaż jest ona wielkim atutem. W każdym razie zawsze są ludzie, którzy w Was wierzą uśmiech
A tak jeszcze co do promocji to może pomyślcie np. o czymś takim jak więcej plakatów w mieście przed koncertem, ale tak tydzień albo 2 przed, bo wiele osób lubi sobie planować wyjścia z wyprzedzeniem.

gumiś

gumiś

dołączył/a: 2007-02-27

postów: 4

skąd: Poznań

na dół

Cytuj

Jak wiadomo w Polsce wypromowanie się z naprawde ambitną muzyką ,którą tworzycie nie jest łatwe. Z pewnością szybciej byście się wypromowali za granicą lecz tak jak napisał to Amelie wymaga to dużo pracyczasu i PIENIĘDZY nie da się ukryć. Ale życzę Wam byście tego kiedyś dokonali jako jeden z niewielu ZESPOŁÓW/artystów z Polski.

Evillady

Evillady

dołączył/a: 2007-06-24

postów: 3

skąd: Poznań

na dół

Cytuj

Temat umarł śmiercią naturalną, a szkoda, bo jest dosyć interesujący. Być może mam odmienne zdanie od tu prezentowanych, ale uważam, że nieco paradoksalnie, większe szanse macie na Zachodzie. Dlaczego? Z kilku powodów. Po pierwsze muzyka taka jak Wasza nie zgromadzi setek ani nawet dziesiątek tysięcy fanów w Polsce i co do tego, nie ma co się oszukiwać. Za ambitne, za trudne i za elitarne to granie, jak na nasze polskie Dodowo-Ich-Trojowo-Gosiowo-Andrzejewiczowe warunki oczko Po drugie w kraju, w którym rodzime zespoły tak zasłużone dla mocnego grania, jak Behemoth, czy Kat wciąga się na czarną listę zespołów satanistycznych i zakazuje publicznych występów (tak, tak takie są w tej chwili plany, co więcej ma do tej nagonki przyłożyć swoje lepkie łapki MSWiA - no comments), no więc w takim kraju (ojczyźnie naszej kochanej innymi słowy) większe szanse macie na podciągnięcie pod kategorię gotyk-metalu, a tym samym wampirów, nietoperzy i antychrystów niż na promocję. I występ na Song Of Songs Festiwalu nic Wam tu nie pomoże. Mochery wiedzą lepiej :-D Po trzecie wreszcie na prawdziwą promocję i medialny rozmach możecie liczyć tylko na Zachodzie, przykładem wspomniany tu już choćby Behemoth, który poza granicami kraju jest bardziej znany niż w jego obrębie. Cóż nikt nie jest prorokiem we własnym kraju...

Marek

administrator

Marek

dołączył/a: 2006-11-14

postów: 20

skąd: Poznań

na dół

Cytuj

Droga lub drogi Eviladay! (ne uścisliłeś/aś swojej płci więc będę mówił dwuznacznie) Źródła i inspiracje muzyki Amaryllis są dalekie od black-wampirycznej estetyki gotyku, czy jak wolisz gotyk-metalu. Poczytaj sobie nasze wypowiedzi w innych wątkach, np. w "rock niegotycki", tam już o tym mówiłem. Oczywiście zgadzam się z tobą, że polski rynek muzyczny to prawdziwy wietkong dla amblitnych projektów, ale czy z góry nas wykluczający? Nie jestem tego wcale pewien. Jeśli tylko kilka, czy kilkanaście tysięcy ludzi usłyszy i doceni serce naszej muzyki, które idzie absolutnie pod prąd aktualnej komercji to warto tu grać i wydawać albumy. To nie przeszkadza równocześnie atakować zachodnich rynków, jak Niemcy, Holandia, Belgia, Szwajcaria, Szwecja, Finladia. No i oczywiście nie pominiemy USA, Kanady oraz Japoni, na którą też po cichu liczymy. Czasami mam nieodparte wrażenie, że wielu ludzi czeka na muzykę, która ma moc poruszania wnętrz, a nie tylko rozbawiania przy czwartym kuflu piwa. Liczymy na to, że polskim słuchaczom przejadły się napompowane dźwiękowe silikony i nadchodzi czas, że sztuka musi bronić się swymi dużymi walorami estetycznymi. Krótko mówiąc, do sztuki musi powrócić piękno, wygnane z niej niczym z raju przez ludzi kochających ekstrementy, trupie czachy, wypływające mózgi i wszelką możliwą obrzydliwość, otoczoną aurą śmierci i ciemności. Oby głód piękna i głębokich wartości stał się na tyle silny w naszych rodakach, żeby takie zespoły jak Amaryllis i wiele innych, mogły tworzyć i utrzymywać się z tego w swojej własnej opjczyźnie. Nie wystarczy już zrobić kupy na środku wielkiego płótna i nazwać to sztuką. Szutka, która nie ma nic do powiedzenia musi umrzeć śmiercią naturalną. Może te słowa niezbyt są na temat, ale musiałem to w końcu wypowiedzieć...

Evillady

Evillady

dołączył/a: 2007-06-24

postów: 3

skąd: Poznań

na dół

Cytuj

Drogi Marku możesz mi mówić (pisać?) "Droga Evillady" - to tyle tytułem wyjaśnień kwestii płci oczko Natomiast w odniesieniu do Twojego postu...

Moja wypowiedź o gotyk-metalu była, jak reklama piwa bezalkoholowego... z przymróżeniem oka oczko, i przed jej napisaniem posty w temacie, o którym wspominałes przeczytałam. Daleka jestem od podciągania Waszej muzyki pod kategorię gotyku. Daleka jestem w ogóle od kategoryzowania, czegoś tak niezwykłego, jak muzyka, a już Wasza muzyka zwłaszcza... Tyle, że ludzie, czy to z lenistwa, czy z innych pobudek mają tendencję do upraszczania otaczającego ich świata. Kategoryzowanie, nazywanie rzeczy, w pewien sposób je oswaja. Rzeczy oswojone nie są niebezpieczne i przestają niepokoić, a ludzie nie lubią być niepokojeni... Stąd jeśli pojawia się taka twórczość, jak Wasza, wymykająca się wszelkim kategoriom czują potrzebę, żeby jakoś ją określić, podciągnąć pod coś, co już znają, zaszufladkować i powiedzieć sobie, że to kolejna kapela ze znanego im nurtu. Jeśli już musiałabym, do którejś szufladki waszą muzykę wtłoczyć, to moim zdaniem bliżej jej do metalu progresywnego z dalekimi echami Nightwish (to głównie z uwagi na wokal Ewy) niż do gotyku. Z tym, że ja, a Ty przede wszystkim z takim... hmm... ogólnie rzecz biorąc metalowym graniem jesteśmy osłuchani, a taki przeciętny niedzielny słuchacz skaczący pomiędzy VIVĄ, MTV, a radiem Złote Przeboje nie wychwyci tych niuansów, o których teraz dyskutujemy. Rzuci okiem na dwa klipy z koncertu w Arenie, poświęci 2 minuty na posłuchanie Ewy, zerknie na Wasz wizerunek sceniczny i stwierdzi... "gotyk". Punkt widzenia takiego właśnie słuchacza starałam się przedstawić w poprzednim poście. Naprawdę uważasz, że w Polsce (i nie tylko) takich "koneserów" jest mniej niż ludzi, o wrażliwości, którą opisujesz w swoim poście? Chyba oboje wiemy, że jest wręcz odwrotnie, cóż "sad but true". Nie mówię przez to, że powinniście całkowicie zaniechać promocji w Polsce. Wręcz przeciwnie, ale obawiam się poprostu, że karierę prędzej zrobicie na zachodzie niż tu, a do kraju będziecie wracać z zagranicznych wojaży dla garstki wtajemniczonych fanów. No się rozpisałam, wybacz oczko

Malgorzata

Malgorzata

dołączył/a: 2006-12-17

postów: 6

skąd: Malbork

na dół

Cytuj

.
Teraz, im bardziej w las, jeśli chodzi o niszowe kapele, co raz trudniej określić, co właściwie grają. W zasadzie wytyczają nowe ścieżki i kanony (nie wszyscy, oczywiście). Także jestem daleka od tego, by kategoryzować, głównie ze względu na to, że często dany zespół potrafi sięgać po różne nurty, mocno eksperymentować i nie da się tego wsadzić w żadne ramy. Nadeszły takie czasy, kiedy ludzie (np. muzycy), pragną tworzyć coś zupełni odmiennego, czerpać z czegoś, co już jest, bo ciężko tego nie robić, bo jak się uprzeć to wszystko już było powiedziane, pokazane, zagrane i ale jest nowe od początku. Czysta relatywistyka. Kiedy coś jest obce, nieznane, boimy się tego i atakujemy, a kiedy wydaje się nam, że jest podobne do czegoś, co już znamy, jest mniej niebezpiecznie, bo wiemy jak się z tym obchodzić. Sama nawet nie pomyślałam o metalu gotyckim, czy rocku gotyckim, bo miałam styk z muzyką dawną i dla mnie to było od samego początku rockowe granie połączone z muzyką dawną, ale to chyba kwestia wrażliwości i doświadczenia, bo rock i muzykę dawną miałam już oswojone, więc nie miałam czego się obawiać i sobie upraszczać uśmiech.

Dodano 2007-09-22 14:31
Wyszła mi z posta powyżej odpowiedź nie do tego topicu uśmiech. Uzupełnię, więc. Jestem zdania, żeby promować się w Polsce, na ile się da, ale iść na zachód, właśnie ten najbliższy, to tak na początek. Nie piszę niczego nowego, bo zostało to już wcześniej w tym temacie napisane. Tutaj będzie trudno, ciężko się przebić, jeśli nie da sie z tego zrobić dużych pieniędzy, bo teraz wciąż chóralistyka, a co dopiero muzyka dawna, toż to to samo, to tylko pianie jakiś lasek, albo wykastrowanych facetów, jakieś przynudzanie, że spać się wręcz chce (jeśli chodzi o instrumentalistów), tego się słuchać nie da, a ci, którzy niespecjalnie przepadają za ostrzejszym graniem, albo są ortodoksami, będą tolerować, nie koniecznie lubić, traktować z przymrużeniem oka, jako ciekawostkę, ale o poważnym obchodzeniu się można sobie pomarzyć. Tak mi się wydaje.

V

dołączył/a: 2007-07-19

postów: 13

skąd: Toruń

na dół

Cytuj

Polska to orzech trudny do zgryzienia, ale przez to smaczniejszy, gdy już się uda.
Podbój świata to swoją drogą, ale ja całym sercem kibicuję za podbojem Polski.
Gusta, nie tylko swoje, można przecież kształtować, zmieniać! Oczywiście nie jest to łatwe, trudno też spodziewać się wielkich efektów czy korzyści. Można pozostawić Polaków na pastwę komercyjnych gwiazdek i iść w świat, i nic tu się nie zmieni przez następne 100 lat, albo zawalczyć i może w przyszłości w naszym kraju ludzi słuchających muzyki ambitnej, niebanalnej, świadomych swoich korzeni, będzie choć trochę więcej. A poza tym to nigdy nic nie wiadomo, może lada chwila wybuchnie moda na muzykę dawną, kto wie? oczko

Co do pomysłów... uśmiech

Myślę, że warto byłoby umieścić na stronie obok tekstów ich tłumaczenia. Mnie by to bardzo odpowiadało uśmiech Lubię rozumieć to, czego słucham. Myślę że dla innych to też mogłaby być pewna zachęta do słuchania, że oto te zapomniane słowa mają jakiś sens oczko

Poza tym trzeba umieszczać linki i banery gdzie się da! I grać gdzie się da :D

W dalszej perspektywie można by też pomyśleć o jakiś zespołowych gadżetach. Tak banalna rzecz jak koszulka może być świetną, a zarazem nienarzucającą się reklamą. Przecież na koszulce obok nazwy, loga i jakiegoś ciekawego, a zarazem symbolicznego obrazka, można podać adres strony internetowej - czemu nie?

Podoba mi się też to, że można kupować płyty w formie plików mp3 za pośrednictwem Internetu. Oczywiście nie jest to ani jakość, ani przyjemny dotyk krążka, ale... Ja np. uczę się, nie zarabiam, więc nie stać mnie na zakup wszystkich wymarzonych płyt. Kupując plik w Internecie nie muszę decydować się na całą płytę, mogę posłuchać, wybrać utwory... to już zawsze coś. Pomyślcie o tym uśmiech

micq

dołączył/a: 2009-09-19

postów: 1

na dół

Cytuj

Nie zgadzam się z wieloma moimi przedmówcami, że muzyka Amaryllis jest za trudna w odbiorze, by mogła się wybić. Przecież grają w bardzo przystępnej dla mas konwencji muzyki rockowej... Owszem, nie mają co liczyć na to, że będą ich lansować w Esce, oczko ale przecież to nie jest jedyna droga do wybicia się - jest przecież Internet, alternatywne serwisy muzyczne etc. (Zresztą teraz nie jest tak źle, np. ja o zespole Amaryllis dowiedziałem się z wywiadu w ogólnopolskim radiu.) Myślę, że problem leży gdzie indziej... Biorąc na przykład udostepniony na Youtube utwór "Abyssus": jako zupełnie przeciętny słuchacz, niestety nie słyszę w tym utworze rzeczy, które przyciagałyby moją uwagę i jakoś szczególnie nie oddziałuje na mnie emocjonalnie... Przydałyby się też ciekawsze melodie... Nie chcę się czepiać, nie znam się na muzyce, technice gry, realizacji nagrań itd., ja to po prostu tak subiektywnie odbieram. Pomysł na muzykę jednak jest interesujący i sądzę, że zespół ma szanse na większą popularność w Polsce, a może nawet poza nią...

Cytat:
Po pierwsze muzyka taka jak Wasza nie zgromadzi setek ani nawet dziesiątek tysięcy fanów w Polsce i co do tego, nie ma co się oszukiwać.

Dlaczego nie? Przecież to jednak rock a nie przepełniona eksperymentami formalnycmi poważka...

Dodano 2009-09-19 15:37
Sformułuję to inaczej: Amaryllis nie zdobędzie większej popularności, dopóki ich muzyka będzie taka jak język, w którym śpiewają - martwa... (nowej płyty nie słyszałem, może to już się zmieniło)

Dodano 2009-09-19 15:53
Porównajcie sobie Pink Floyd z Dream Theater, co mają ci pierwsi, czego brakuje drugim... To jest wlaśnie to, o co mi chodzi...
copyrights 2005- 2009 Amaryllis