Forum » Forum zespołu Amaryllis » Muzyka i teksty » PRZESŁANIE | |
| Autor | Wiadomość |
|
toBEaNUMBER dołączył/a: 2008-06-28 postów: 2 |
Wysłany: 2008-06-28 11:04PRZESŁANIE witam, moja opinia + pytania do zespołu: o p i n i a: Muzyka, kompozycja, brzmienia, techniczne wykonanie - bardzo wysoki poziom. Słyszę wokal... dziewczyna super śpiewa... na pewno o czymś... Myślę, że Amaryllis to nie tylko muzyka ale też jakieś przesłanie... jakiś przekaz, może nawet filozofia... Niestety jak większość ludzi nie rozumiem po łacinie (to chyba łacina, tak?). To mi bardzo nie pasuje, że przesłanie jest tak bardzo utrudnione w odbiorze... Tak sobie myślę, że jeśli ktoś chce coś przekazać innym, nawet jeśli wyraża się poprzez sztukę to chce być zrozumiany i dotrzeć do jak największej liczby osób. p y t a n i a d o z e s p o ł u: Dlaczego nie śpiewacie w jakimś współczesnym języku ? Dlaczego nie po polsku lub choćby po angielsku ? Czy nie sądzicie, że śpiewając po łacinie zawężacie sobie krąg odbiorców ? Czy nie jest to już przerost formy nad treścią ??? |
|
Marek administrator
dołączył/a: 2006-11-14 postów: 20 skąd: Poznań |
Wysłany: 2008-06-29 13:32łacina pozwolisz, że zacytuje tutaj fragment artykułu z "Ruah", w którym to wszystko dokładnie wytłumaczyłem Wszystkie utwory Amaryllis śpiewane są w języku łacińskim. Skąd taki wybór? I czy nie baliście się, że łacina – jako język martwy, niezrozumiały dla ogółu – może odstraszyć część Waszych potencjalnych fanów? Czemu np. nie angielski? Jeśli chcemy być wierni duchowi epoki, to nie ma innej drogi: łacina to podstawowy język Średniowiecza. Większość utworów o charakterze liturgicznym czy świeckim, powstawało właśnie w tym języku. Poza tym uważam, że łacina jest potrzebna naszym czasom. Jest ona swego rodzaju nośnikiem głębi, mądrości, piękna, tradycji, i przede wszystkim tajemnicy. Tego wszystkiego za czym podświadomie tęskni nasza współczesna stechnicyzowana cywilizacja. Łacina ma ukrytą duszę. Łacina jest mową duszy. Angielski jest efektowny, piosenki dobrze brzmią w tym języku, ale nie jest otoczony tą niepodrabialną aurą tajemnicy. Wydaje mi się, że mając odwagę śpiewać dzisiaj w języku łacińskim niesiemy swego rodzaju przesłanie: najważniejsza jest mowa duszy, jeśli jej pragniesz, to ją zrozumiesz i nie musisz koniecznie kończyć filologii klasycznej.". To miłe, że nasza muzyka zaintrygowała Cię na tyle, że drażni Cię to, iż w pierwszym momencie nie możesz od razu ZROZUMIEĆ słów. Jęli bardzo chcesz, to wyślę ci tłumaczenie zarówno św.Augystyna jak i innych tekstów. O to dokładnie nam chodziło, zaintrygować odbiorcę. Przypomnieć mu "mowę duszy". Pozdrawiam! |
|
Broda administrator
dołączył/a: 2006-10-01 postów: 18 skąd: Zielona Góra |
Wysłany: 2008-07-03 03:32 Kurcze, tak sobie myślę, że tłumaczenia tekstów powinny być na stronie. Ja wiem Marek, że ty lubisz jak ludzie sami szukają interpretacji utworów, teledysków. obrazów, ale czasem mam wrażenie, że zostawiacie za dużo swobody w tej interpretacji. Muszę się przyznać, że klipu do Abyssus bardzo długo nie mogłem zrozumieć. Ilość symboli jest tak duża, że na początku miałem milion interpretacji z czego żadna nie trzymała się kupy. W końcu zmęczony domyślaniem się co autor chciał powiedzieć zająłem oczy czymś innym skupiając się na muzyce. Może jestem zbyt leniwy a może za głupi ale chciałbym, aby to co tworzycie wyraźniej naprowadzało mnie na to co chcecie przekazać. Muzyka jest bardzo czytelna. Teksty (poza Lux umbra Dei) nic mi nie mówią, gdyż moją znajomością łaciny nie mogę pochwalić się w żadnym CV. Klip jak dla mnie zbyt symboliczny aby (poza pojedynczymi obrazami) wygenerował w mojej głowie logiczną historię. To trochę tak, jakbyś narysował na kartce koło i dał mi je bez słowa. Być może będzie to dla mnie jakąś inspiracją, ale rozminiemy się w tym co chciałbyś mi przekazać. Liczę na to, że narysujesz koło, dasz mi je i powiesz np "życie". Wtedy inspiracja będzie skuteczna, skierujesz mnie na pewien tor, ale reszta wciąż pozostanie moja. Jednak teraz już będziemy na to koło patrzeć wspólnie. Może przykład nieco abstrakcyjny ale jest 3:29 i zaczynam mieć już sny mając wciąż otwarte oczy. Ale żeby nie rozmydlić się w tych interpretacjach to chcę powiedzieć po raz setny, że każdy z was wkłada kawał siebie w to co robicie. I choć słucham was bardzo często to wciąż w niektórych kawałkach przechodzą mnie ciary. |
|
niebieska
dołączył/a: 2008-08-11 postów: 3 skąd: Grodzisk Wlkp. |
Wysłany: 2008-08-11 11:26A dlaczego nie? A mnie się strasznie podoba to odkrywanie znaczenia, intrygowanie.. To coś jak nauczyć duszę latać.. albo przynajmniej oderwać ją na chwilę od ciała.. Myślę sobie, że to jest trochę jak cicha rewolucja muzyczna.. nikt dotąd nie skupiał się na tym "za czym podświadomie tęskni nasza współczesna stechnicyzowana cywilizacja". Nikt w ten sposób nie potrafił tej tęsknoty ubrać... Większość z nas chce wszystko wiedzieć, rozumieć, pojmować,czy przejąć kontrolę.. Może dlatego tak bardzo odbiorcy szukają tłumaczenia. Każdy kto miał okazje słuchać (i słucha) Amaryllis znajdzie w swojej interpretacji coś innego.. Pewnie, że jest wiele pięknych pieśni, utworów, które w większym czy mniejszym stopniu na nas "działają",ale ta.. zachowana w swojej pierwotnie nowej formie to potrzebne i słodkie. Panie "Broda" wnioskując po tym, co pan napisał jest pan bardzo "bogaty". Jeśli mogę coś radzić powiem tak: To jest tak jak z Ewangelią tłumacząc ją bardzo dokładnie gubimy się totalnie..Proponuje usiąść wygodnie we fotelu wyciszyć się..i słuchając tekstów,wiele razy pozwolić na przepływ myśli, na tą chmurę interpretacji..trochę kontemplacji nad nią.. Potem proponuje zajrzeć do tłumaczenia tekstów.. Nie ma skutecznych interpretacji dopóki ona jest rozłożona na czynniki pierwsze.. Kiedy zaczynamy szukać czasem uporczywie..patrzymy na rzecz, której szukamy, ale jej nie widzimy.. Panie Marku czy to nie jest właśnie, tak? Jest jeszcze jedna rzecz, którą chciałam bym poruszyć.. Wszystkie piękne natchnienia, te wspaniałe barwy są darem Boga...Obojętnie czy jesteśmy zakochani w Bogu, czy też nie, to i tak wszytko co Piękne i głębokie pochodzi od Niego.. Jest Jego udziałem i darem. Każdy z muzyków: Ewa, Bartek, Henio, Kacper, Łukasz, Marek i Szymon są jak narzędzia, które "wrabiają" Barwy czegoś, co jest jak wiatr, który czujemy, ale nie widzimy..potrafią to co czują nazywać, bo kochają to co czują.. Myślę,że współczesny język tak wiele nie potrafi.. i licytowanie się czy to jest zespół chrześcijański, czy nie to bez znaczenia.., bo bardziej, czy mniej świadomie podlegamy urokowi nieba: my odbiorcy, my artyści. Nie chciałabym tym co napisałam urazić niczyich uczuć..to moja prywatna opinia, którą chciałam się z Wami podzielić. Pozdrawiam |
Forum » Forum zespołu Amaryllis » Muzyka i teksty » PRZESŁANIE | |